Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Victorian Stark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Victorian Stark. Pokaż wszystkie posty

5 maja 2014

The North remembers


Lord Victorian Stark

Lord Winterfell || 19 lat || Uznany syn zmarłego Lorda || Bękart

Jak można być Starkiem z krwi i kości, będąc nim tylko w połowie? Jak można nienawidzić swego pochodzenia? Jak można mieć żal do ojca za odziedziczone po nim tytuły i rozległe ziemie? To proste - wystarczy być Victorianem, sześcioma stopami czystej oziębłości i zdystansowania. Nowy Lord Stark nie mógł bardziej wdać się w ród od stuleci rządzący Północą, a zarazem przejawiać tak mało jego cech charakterystycznych. Jest zimny, oschły i zamknięty w sobie, wiecznie poważny. Śmiertelnie poważny. Niemal nigdy się uśmiecha i ewidentnie brak mu poczucia humoru. Zadziwiająco dojrzały jak na swój wiek; zdaje się dźwigać na barkach bagaż doświadczeń, których nie sposób wyobrazić sobie jako przeżyć tak młodego mężczyzny, a które sprawiły, że stał się w pewnym sensie zgorzkniały i zgryźliwy. Dużo i często milczy; nie lubi paplać co ślina na język przyniesie, i nie przepada za ludźmi, którzy za dużo mówią. Czasem nieco melancholijny. Pamiętliwy, nie zapomni żadnej wyrządzonej mu krzywdy, lojalny sprzymierzeńcom, choć rzadko kogo potrafi obdarzyć zaufaniem. Nie lubi tłumu; jest typem ponurego, burkliwego samotnika, który najlepiej czuje się w swoim własnym towarzystwie. Stosunkowo trudno wyprowadzić go z równowagi, ale ten, komu się to uda, powinien uciekać tam, gdzie przysłowiowy pieprz rośnie, i to szybko. Umie walczyć jak lew, a nawet jeszcze zacieklej. Potrafi być mściwy i okrutny, lecz nie wyrządzi krzywdy temu, kto na to nie zasłużył - przynajmniej w jego osądzie. Sprawiedliwy, niezły dyplomata, który nie popiera rozwiązań siłowych dopóki nie będzie miał innego wyjścia, choć zdarza mu się w odruchu chwycić za miecz. Inteligentny i spostrzegawczy, świetny strateg, szermierz i łucznik. Świadomy pozycji Północy, honorowy, wierny i oddany przyjaciołom, tym nielicznym, którzy potrafią z nim wytrzymać. Żywi osobistą urazę do Targaryenów za doprowadzanie Starków do ruiny, nie okazuje jej jednak publicznie, przynajmniej na razie. Po ojcu odziedziczył dumę i odpowiedzialność, po matce, kobiecie spokrewnionej z Lannisterami, "spłacanie długów". Z pozoru słucha rad ludzi mądrych i wykształconych, w efekcie jednak zawsze stawia na swoim. Nigdy nie był zadowolony z pozycji, którą zapewnił mu ojciec, a mimo to nie umie z niej zrezygnować - nie umie złamać obietnicy danej staremu Lordowi, gdy ten leżał na łożu śmierci. Jest dobrym sojusznikiem, i choć trudno przebić się przez mur oziębłości i nieprzystępności, który uparcie wznosi wokół siebie od śmierci ojca, to w głębi serca jest jednak dobrym, godnym zaufania, skromnym młodym człowiekiem, który nie chce ponownie zostać zraniony.

ஐ

Stark z Winterfell. Lord Namiestnik Północy. Potomek Pierwszych Ludzi. Wszystkie te tytuły brzmią dumnie, tak dumnie, jak tylko mogą zabrzmieć jakiekolwiek słowa wypowiedziane w twarz zimnym pustkowiom i bielonym śniegiem murom zamkowym. Niejeden zrobiłby wiele, by móc otrzymać zaszczyt nazywania się w ten sposób. Każdy członek każdego z wielkich rodów Północy zacierałby ręce i już zbierał wojska, gdyby do jego uszu dotarła wieść o śmierci starego Lorda.
Każdy... oprócz Victoriana.
Pech chciał, że chłopak urodził się w połowie Starkiem. I to właśnie ta nieszczęsna połowa nastręczała mu kłopotów. Żadnych tytułów. Żadnych zaszczytów. Tylko trudności, kłody wiecznie rzucane pod nogi przez nienawidzącą go macochę i przepełnionego zawiścią przyrodniego brata.
Victorian zwykł twierdzić, że każdy człowiek ma przypisaną liczbę nieszczęść, jaka ma go w życiu spotkać. Kiedy jednak ojciec, jako swą ostatnią wolę, uznał go za prawowitego dziedzica i przekazał mu władzę nad Winterfell, wyszło na jaw, że Victorianowi bogowie przypisali o kilka nieszczęść za dużo.

Kawaler, który raczej nie szuka miłości || Dla niektórych Vic || Nieraz wciąż obraźliwie zwany "Victorianem Snowem" lub "Lordem Bękartem"


POWIĄZANIA



Notatka odautorska:
Powitajmy gromkimi brawami moją drugą, zaraz po Réamonnie, postać. Aplauz mile widziany, chociaż z tym "zostaniem zranionym" wyszło jakoś tak trochu... kiczowato.
Wątek? Chętnie. Powiązania? Jak najbardziej. Jestem, można by rzec, otwarta na sugestie.
Na zdjątku i gifie Garrett Hedlund. Good evening.